Do poprawnego działania strony wymagane jest włącznenie obsługi javascript. Zmień to w opcjach Twojej przeglądarki i odśwież stronę.
O Zaślubinach Polski z morzem
poniedziałek, 24 lutego 2020
 
10 lutego 2020. Uroczystości zaślubin Polski z morzem. Atmosfera wolności, patriotyzmu i wzajemnej sympatii. Mimo tysięcy osób, które brały udział w tych przedsięwzięciach, nie zdarzył się żaden przykry incydent! Poza jednym - reakcją na wystąpienia prezydenta A. Dudy w Pucku, a potem w Wejherowie.

I już sama nazwa tego, co miało tam miejsce, jednoznacznie określa, kto po jakiej stronie stoi. Jedni więc powiedzą, że był to dopuszczalny protest niezadowolonych obywateli. Inni zaś, że chamski atak na głowę państwa i podważenie majestatu (państwa tudzież głowy). Wśród głosów oburzenia nie zabrakło i tych, firmowanych przez osoby ze środowiska kaszubskiego. Do przysłowiowej tablicy wezwani zostali samorządowcy oraz kontrkandydatka w wyborach prezydenckich, od której zażądano przeprosin, choć sama żadnych okrzyków nie wznosiła.

Pewnie spektakl pod nazwą „kto jest winien” i kto powinien się wstydzić trwałby w najlepsze, gdyby nie słynny „gest Lichockiej”, który przesunął uwagę opinii publicznej w zupełnie inną stronę. Choć mimo wszystko wydarzenia te ze sobą były powiązane, skoro dla wielu usprawiedliwieniem dla ekspresji posłanki było właśnie to, co się w Pucku wydarzyło.

Odsuwając jednak nieco na bok bieżące przepychanki, warto z pewnego dystansu spojrzeć na to, co się wydarzyło w Pucku, pytając, jak do tego doszło i co to wszystko znaczy?

Pomorski program „Niepodległa”

Zacząć wypada od tego, że późną jesienią 2017 roku w szerokiej koalicji - animowanej przez marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka oraz prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - w skład której wchodziły różnorodne podmioty: samorządy, organizacje społeczne, instytucje kultury, kręgi akademickie etc. powstał program obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Miał on dwa momenty szczytowe - 11 listopada 2018 r. oraz styczeń i luty 2020, kiedy nadszedł czas świętowania powrotu Pomorza w granice Rzeczypospolitej.

Program ten objął dziesiątki, jeśli nie setki, różnorodnych wydarzeń, odbywających się właściwie we wszystkich zakątkach naszego województwa. Od początku zakładano też, że niezależnie od uroczystości wspólnych dla całego państwa, kluczowy będzie początek roku 2020. W Gdańsku, na Kaszubach i Kociewiu oraz w całym województwie bardzo sumiennie się do tych dni przygotowano. Szczytowym momentem był czas między 8 a 11 lutego. W Gdańsku odbyła się uroczysta sesja sejmiku. Ponadto miały miejsce wystawy, opublikowano okolicznościowe wydawnictwa, które zaprezentowano czytelnikom, przygotowano rekonstrukcje historyczne, ze znakomitym pomysłem na historyczny pociąg i jego przejazd z Gdańska do Pucka, przeprowadzono grę miejską, która w Gdańsku przyciągnęła ponad 1200 osób. Dodać do tego można odsłonięte pamiątkowe tablice w Pucku, koncerty w różnych miejscach, festyny, dyskusje itd. Te dni były prawdziwym świętem - dodam: radosnym świętem!

Panowała atmosfera wolności, patriotyzmu i wzajemnej sympatii. Mimo tysięcy osób, które brały udział w tych przedsięwzięciach, nie zdarzył się żaden przykry incydent! Poza jednym - reakcją na wystąpienia prezydenta A. Dudy w Pucku, a potem w Wejherowie.

Czyż ten dysonans nie jest uderzający? Oczywiście - jest. Dlatego należy stwierdzić - po pierwsze - że nie wolno sprowadzać uroczystości jubileuszowych wyłącznie do tego, co spotkało prezydenta A. Dudę, bo to bardzo zafał-szowuje cały obraz jubileuszowych uroczystości. Odbiera nam radość z tego, co udało się wspólnie zrobić. Po drugie, jednak warto zachęcić tych, którzy tak głośno i jednoznacznie wyrażają swoje oburzenie (nie odbierając im do tego prawa), aby postawili sobie pytanie: jak to się stało, że mimo wszystkich dzielących nas różnic byliśmy w stanie tak fantastycznie wspólnie świętować. Także w samym Pucku i Wejherowie. Z tym jednym jedynym wyjątkiem…?

Zaślubiny Polski z Morzem - cel czy… pretekst?

Próbując to wyjaśnić, nie można abstrahować od tego, co dzieje się w Polsce od kilku lat. Od tego, jaka realizowana jest polityka, jakie towarzyszą jej emocje i jakiego używa się języka. W tym też kontekście nie można pomijać tego, jaką postawę prezentował prezydent A. Duda? Jak wypowiadał się o osobach z przeciwnego obozu politycznego? Jak odnosił się do różnych grup zawodowych i środowisk? Ale także - co przemilczał i w jakich sytuacjach nie zabierał głosu? Jakich decyzji nie podejmował, choć apelowało do niego wielu, w tym także osoby z bliskiego mu (wydawałoby się) krakowskiego środowiska akademickiego? Jakie zaś decyzje i fakty legitymizował oraz w nich uczestniczył? Jakim zachowaniom się nie przeciwstawiał, a jakie nawet popierał i promował?

Kontrowersje wokół setnej rocznicy zaślubin Polski z morzem

Dopiero w takim kontekście można stawiać pytanie - czy obywatele mają prawo do oceny postawy prezydenta? Odpowiedź jest oczywista - mają. W takim razie - gdzie i przy jakich okazjach mogą swoją opinię wyrażać? Zwłaszcza w sytuacji, gdy media, które winny być publicznymi, i których rolą jest przedstawiać pełne spektrum postaw społecznych oraz ideowych, zajęły jednoznaczne stanowisko, sprzyjające władzy i (trzeba to napisać wprost) zohydzające tych, którzy ośmielają się mieć inne od niej zdanie?

Gdzie więc i jak wyrażać swoją opinię i ocenę, skoro prezydent zawsze jest oficjalnie, więc tak czy inaczej stale istnieje ryzyko oskarżenia, że się narusza godność i majestat funkcji oraz Rzeczypospolitej. Jeśli chce się to robić w przestrzeni publicznej, to czy przy okazji takich uroczystości, jak w Pucku i Wejherowie? Wielu ma tu poważne wątpliwości, bo wolałoby, aby to były wydarzenia, które łączą i mają charakter wspólnotowy.

To sprawa kluczowa dla zrozumienia i oceny tego, co wydarzyło się przy okazji Zaślubin. Należy zadać pytanie: z czym właściwie mieliśmy tu do czynienia? Wielu niejako automatycznie odpowie: z uroczystościami państwowymi, w których brał udział Prezydent RP, co nadawało im najwyższą rangę, z której należy się cieszyć i być dumnym. Słusznie, bo jest to podkreślenie znaczenia samego aktu Zaślubin. Gdyby więc podejść ściśle formalnie, to tak się sprawa przedstawia. Ale jednak pozwolę sobie na wyrażenie wątpliwości, czy faktycznie była to uroczystość państwowa. Bowiem dla mnie, aby taką się stała, musi spełniać jeszcze jedno, za to zasadnicze kryterium. Musi być mianowicie rzeczywiście wspólna!

Tymczasem, sposób potraktowania tego wydarzenia przez stronę „prezydencko - rządową” każe tu postawić wielki znak zapytania. Można bowiem powiedzieć, że wszystko robiono tak, aby tego „wspólnego” było jak najmniej. I ludzie - nie tylko w Pucku czy Gdańsku - to doskonale odczytali. Co bowiem miał oznaczać „wrzucony” w ostatnim momencie i bez żadnych konsultacji pomysł odsłonięcia tablicy poświęconej śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu na ścianie kościoła w Pucku? Dla wielu oznaczało to, że święto Zaślubin staje się po prostu wydarzeniem partyjnym, w którym symbolika związana z powrotem Pomorza do Polski zostanie niejako „zastąpiona” aktem kultu prezydenta, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Reakcja mieszkańców nie pozostawiała żadnych wątpliwości, jak jest to oceniane. Inny przykład - 10 lutego planowano, aby w Wejherowie była powtórka koncertu gdańskiego z udziałem A. Duczmal i L. Możdżera. Organizatorzy z ramienia „państwa” stwierdzili: proszę się usunąć, będzie nasz koncert. Nasz, na który - zgodnie z wypowiedziami prasowymi - marszałek województwa nie został nawet zaproszony. Zaś spośród radnych sejmikowych otrzymali je wyłącznie ci, którzy są w klubie PiS!

Gdyby się przyjrzeć dokładnie scenariuszom puckiemu i wejherowskiemu, takich sygnałów znalazłoby się więcej. W świetle tego można powiedzieć, że celem dla środowiska prezydenckiego nie było, a przynajmniej nie był to cel najważniejszy, wspólne świętowanie powrotu Pomorza w granice Rzeczypospolitej i Zaślubin Polski z Morzem. Miał to być raczej pretekst, doskonała okazja do pokazania Prezydenta RP w dostojnym otoczeniu i szlachetnym kontekście, a poprzez to wplecenie całego wydarzenia w inicjowaną właśnie kampanię prezydencką. Świadectwem tego były zresztą słowa samego A. Dudy, który w Wejherowie mówił m.in. o Senacie, o 13. emeryturze… Co to miało wspólnego z pomorskim świętem? I dlaczego prezydent w Wejherowie apelował o poparcie, mówiąc, że liczy na głosy Kaszubów? Można by nawet zapytać: jakim prawem zamieniał nasze święto w swój wyborczy wiec?

Jednocześnie jeśli ktoś bez poszanowania dla wrażliwości wielu, bardzo wielu uczestników wydarzeń rocznicowych robi z uroczystości państwowych wiec wyborczy, to nie może się oburzać, że atmosfera i reakcje stają się wiecowe! W ten oto sposób to, co zamierzyła sobie strona „rządowo-prezydencka” także dla przeciwników A. Dudy stało się wygodnym pretekstem do wyrażenia swojego sprzeciwu wobec jego słów, gestów, zachowań i postawy prezentowanych nie tyle w samym Pucku i Wejherowie, ile w czasie całej kadencji.

Dla wielu z nas cała ta sytuacja była bardzo przykra. Chcieliśmy świętować rzecz wyjątkową, niezwykle ważną dla naszej historii i tożsamości. Uwikłanie nas w toczącą się kampanię wyborczą i to jeszcze z wykorzystaniem autorytetu państwa należy odbierać bardzo negatywnie. Niestety, po stronie obozu rządzącego i popleczników prezydenta nie ma żadnej refleksji na ten temat. Jest tylko głośne oburzenie, ale wynika ono raczej stąd, że miało być pięknie: ładne obrazy, wiele gestów sympatii i mocno patriotycznie. Jakiż cudowny materiał dla kampanii. A tu taki „psikus”. Jak tu się nie zdenerwować. Pytanie tylko: co było powodem, a co było reakcją nań?

Cztery strategie władzy

Żeby w pełni zrozumieć zaistniałą sytuację, pewną dynamikę społeczną i towarzyszące im emocje, należy koniecznie objaśnić cztery strategie, które wypracował i stosuje obóz rządzący - zarówno w odniesieniu do instytucji, jak i osób oraz wydarzeń.

Pierwszą strategią jest przejąć to, co nie nasze i co może nam zaszkodzić lub też ograniczyć naszą władzę. Ale też to, co da się wykorzystać, jest prestiżowe, ważne, symboliczne. Przy czym przejęcie to odbywa się przy wykorzystaniu wszelkiego dostępnego instrumentarium - prawnego, finansowego, organizacyjnego, personalnego itd. Widzieliśmy realizację tego w praktyce w bardzo wielu sytuacjach - w odniesieniu do instytucji (choćby sławetne stadniny koni w Janowie, ale też TVP, trybunał Konstytucyjny, KRRiT i wiele, wiele innych), do symbolicznych miejsc (Westerplatte) i postaci („podporządkowanie” sobie rotmistrza Pileckiego), do rocznic ważnych wydarzeń itd.

Jeśli takie przejęcie nie jest możliwe, to używa się innej strategii - osłabiania, ograniczania możliwości działalności. I znowu środki są tu różne, np. finansowe (choćby ograniczanie lub odbieranie dotacji) czy też personalne (np. wprowadzanie swoich ludzi, którzy sprawiają, że dana instytucja ulega paraliżowi, przestaje skutecznie działać - instytucje sądownicze są tego najlepszym przykładem).

Jeśli i to nie działa, podejmuje się trzecią strategię, czyli ośmieszanie, obniżanie i podważanie autorytetu (osób lub instytucji), niekiedy wręcz umniejszanie czy wręcz przemilczanie jakichś faktów (np. niektórych wydarzeń, jakichś ważnych sukcesów osób, które są władzy niemiłe - Nobel dla O. Tokarczuk jest tego przykładem doskonałym). Można to zobaczyć na przykładach propagandowych zabiegów związanych z deprecjonowaniem środowisk, którym z władzą nie po drodze: lekarze-rezydenci, nauczyciele, sędziowie itd. W każdym przypadku mogą to też być ważne dla tych środowisk instytucje (np. Sąd Najwyższy) lub osoby (zwłaszcza jeśli cieszą się autorytetem, to trzeba je „obsmarować” np. sędzia A. Strzembosz).

Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę obchody powrotu Pomorza w granice Rzeczypospolitej, to nie dało się ich przejąć, nie można było ograniczyć zasięgu, ani tym bardziej zdeprecjonować. W takim razie pozostała strategia czwarta - robimy własne, alternatywne. Ileż to razy widzieliśmy już jej zastosowanie! Nie dało się przejąć ECS, ograniczenie dotacji też nie załamało tej instytucji, a propagandowe zabiegi nie osłabiły wypracowanej pozycji - no więc stworzymy sobie własny podmiot, czyli Instytut Dziedzictwa „Solidarności”. W domyśle - tego prawdziwego dziedzictwa.

U podstawy takiego działania leży przekonanie, że tylko my - władza mamy monopol na „państwową rację”, czyli prawdziwą historię, słuszne symbole, należną ich interpretację, oczywiste przesłanie i prawo decydowania, kto w sposób prawomocny może być patriotą. Każdego, kto myśli inaczej się z debaty publicznej stara usunąć, wyciszyć, ośmieszyć lub też zdominować poprzez własne działania. Temu właśnie służy tworzenie „alternatywnych”, a tak naprawdę - jedynie istotnych uroczystości, przedsięwzięć, instytucji, interpretacji. Uroczystości zaślubinowe w wydaniu strony „rządowo-prezydenckiej” były pełną egzemplifikacją takiego podejścia do kwestii symbolicznej i państwowej. Ba, nawet w niezwykle intensywnych protestach przeciwko okrzykom skierowanym wobec prezydenta A. Dudy dało się wyczuć, że to właśnie było najważniejsze, a w istocie jedyne. A to przecież kompletnie nieprawdziwy przekaz. Działo się bardzo, bardzo dużo różnych innych rzeczy, które nie miały nic wspólnego z tym, co spotkało głowę państwa.

Czy Pomorze jest ważne?

Spróbujmy jednak na chwilę odejść od wydarzeń puckich i spojrzeć szerzej na odbiór i stosunek obecnych władz wobec pomorskiego jubileuszu. Czy wcześniej - przed 10 lutego - mieliśmy sygnały rzeczywistego i głębokiego zainteresowania sprawami pomorskimi i naszą rocznicą? Każdy może mieć własną ocenę. Moim jednak zdaniem trudno byłoby stwierdzić, że to zainteresowanie nabrało rangi i znaczenia takiego, na jakie zasługuje. Zwrócę tu uwagę na trzy, ale jakże wymowne przykłady.

Na stronie niepodlegla.gov.pl (oficjalna strona rządowa) znajduje się obszerne Kalendarium Niepodległościowe. Zaczyna się ono datą 28 lipca 1914 r., a kończy 3 maja 1921 r. Mamy tu przegląd wydarzeń wszelakich z różnych miejsc: Polski centralnej, Kresów, Śląska (w tym Cieszyńskiego), Poznańskiego, Warmii i Mazur, Galicji etc. Ale uderzające jest, że tylko w jednym miejscu - pod datą 16 lutego 1919 pt. „Zakończono działania zbrojne w Wielkopolsce” - znajduje się zdjęcie z Zaślubin Polski z Morzem (dlaczego tutaj?). Następnie między 16 sierpnia 1919 r. (wybuch I Powstania Śląskiego) a 25 kwietnia 1920 r. (wyprawa na Kijów) nie ma nic. Ani jednego słowa o powrocie Pomorza w granice Rzeczypospolitej!

Drugi przykład - w ramach programu Niepodległa wyniki konkursu na rok 2020 ogłoszono… 12 lutego. W sam raz dwa dni po szczycie wydarzeń pomorskich! Skądinąd na ponad 120 zaakceptowanych wniosków, jeśli powiem, że kilka dotyczy Pomorza, to i tak będzie to z naddatkiem…

Trzeci przykład - oto na uroczystą sesję Sejmiku Województwa Pomorskiego w dn. 9 lutego przyjechali senatorowie i wręczyli uchwałę Senatu RP związaną z pomorskim świętem. Sejm nie zdobył się na podobny okolicznościowy gest i nie zastąpi go przyjęta uchwała z października 2019 r., która ustanawiała rok 2020 Rokiem Zaślubin Polski z Morzem. Co więcej - na tejże sesji nie było nikogo w imieniu rządu, choć premier P. Gliński był tego dnia w Gdańsku. Nie było nawet Wojewody Pomorskiego. I oczywiście nikogo od Prezydenta RP. A przecież sejmik jest reprezentacją obywatelskiej wspólnoty regionalnej i ma taką samą demokratyczną legitymację, jak inne instytucje władzy publicznej. Naprawdę nie było stać obecnie rządzących na choćby symboliczny gest tego dnia w Gdańsku?

Na koniec parę słów o Kaszubach

Z oczywistych względów wydarzenia związane z powrotem Pomorza w granice Rzeczypospolitej wywołały poruszenie także w środowisku kaszubskim, w którym zawsze pamiętano i starano się pielęgnować pamięć o Zaślubinach, nawet w mało sprzyjającym klimacie PRL. Stąd też zrozumiałe, że nie brakowało emocji w reakcji na puckie i wejherowskie protesty. Można było przeczytać głosy pełne oburzenia, skierowane wobec „bojówkarzy” zakłócających wystąpienia prezydenta A. Dudy, który bardzo ciepło i z pełną atencją zwracał się do Kaszubów i Pomorzan, podkreślając zwłaszcza ich polskość i wierność ojczyźnie.

Trudno z tymi reakcjami polemizować, bo wszak każdy może swoją opinię wygłosić. I trudno nie doceniać tego, co mówił prezydent. Jednak przy bardzo wielu okazjach podkreślam, że historia, zwłaszcza I połowy XX wieku na Kaszubach i Pomorzu była bardzo złożona, a losy miejscowej ludności niezwykle zagmatwane. Dopominam się więc o to, abyśmy mieli prawo do własnej historii i pamięci, nawet jeśli jest ona odmienna, a niekiedy wręcz sprzeczna z odczuciami dominującymi we współczesnym dyskursie publicznym i ideologicznym przekazie władzy. Dopominam się o prawo, ale i o szacunek. I jeśli teraz słyszę protesty i głosy oburzenia, że ktoś pozwolił sobie na nieprzyjazne słowa i gesty pod adresem A. Dudy, to chciałbym zapytać, czy jego zwolennicy zapytali go i poprosili, aby zechciał nas w imieniu swojego obozu politycznego przeprosić za haniebną aferę z „dziadkiem z Wehrmachtu”, która uderzyła w tysiące kaszubskich i pomorskich rodzin? Czy zapytali prezydenta kiedykolwiek, dlaczego tak się stało, że autor tej cynicznej afery nigdy nie spotkał się z głosami nie tylko potępienia czy krytyki, ale choćby zdystansowania? A wręcz przeciwnie - otrzymał awans i odpowiada dziś za machinę propagandową w służbie aktualnej władzy?

Zastanawiam się też dlaczego nie słyszałem z ust zwolenników obecnego obozu władzy w środowisku kaszubskim głosów protestu i oburzenia, gdy Wojewoda Pomorski w 2017 r. z okazji Święta Niepodległości pozwalał sobie na stwierdzenia o samorządzie, jako „zaczynie separatyzmu”, a „każdemu z obywateli Pomorza” przypominał o tym, iż nasza ziemia była przedmiotem „knowań” niewybrednie przywołując groźny przykład Katalonii? Mało słyszeliśmy podobnych zarzutów wcześniej?

Dlaczego osoby, które dzisiaj tak głośno protestują, nie solidaryzowały się z głosami płynącymi także z naszego, kaszubskiego środowiska, gdyśmy protestowali przeciwko skandalicznej propagandzie zarzucającej Gdańskowi niemieckość, w którym to kontekście widzieliśmy twarz zamordowanego prezydenta Pawła Adamowicza - naszego przyjaciela i członka Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego - w zestawieniu ze swastyką?

Przykłady mógłbym mnożyć. Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać ani rozliczać. Czy to tych, którzy protestowali w Pucku i Wejherowie, czy to tych, którzy z kolei protestowali przeciwko ich protestowi. Jeśli jednak odwołujemy się w tej „dyskusji” do racji historycznych, to nie zapominajmy o tym, że w minionych latach usłyszeliśmy ze strony obozu politycznego prezydenta A. Dudy wiele, zbyt wiele słów, które raniły i stygmatyzowały. Nikt nigdy za nie nie przeprosił. Nigdy się od nich nie odciął. Nigdy niczego nie wytłumaczył.

Serdeczne słowa, które padły w czasie uroczystości zaślubinowych, są ważne. Chciałoby się wierzyć, że szczere i niepodyktowane tylko „kampanijnym użytkiem”. Że wykraczają poza protekcjonalne poklepywanie po plecach „braci Kaszubów”, co to wiernie przy Polsce trwali. Aby móc jednak w to uwierzyć, potrzebne byłyby nie tylko gesty, lecz również realne działania. Choćby takie, które dawałyby szanse na rzeczywiste, wspólne obchodzenie najważniejszych dla nas świąt. Które oznaczałyby uznanie podmiotowości i wartości każdego obywatela - także, a może przede wszystkim tego, który ma odmienne zdanie od Pana Prezydenta i jego zwolenników. Tego w dzisiejszej Polsce dramatycznie brakuje.

O autorze:
Prof. dr hab. Cezary Obracht - Prondzyński - historyk, socjolog i antropolog. Kierownik Zakładu Antropologii Społecznej w Instytucie Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Gdańskiego, członek Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, Gdańskiego Towarzystwa Naukowego oraz członek, założyciel i prezes Instytutu Kaszubskiego.

Karol Makurat / Dziennik Bałtycki

źródło: https://dziennikbaltycki.pl/zaslubiny-polski-z-morzem-nie-wolno-sprowadzac-uroczystosci-jubileuszowych-wylacznie-do-tego-co-spotkalo-prezydenta-andrzeja/ar/c1-14803956?fbclid=IwAR1hgbxWxBmVrM4yxXVgtJDS3QEOuIcGx8El0QPEGgyuR4aLNtREi2-Jpow

NAJNOWSZE ARTYKUŁY
© Copyright 2005 - 2020 Portal Regionalny kaszubi.pl
Wydawnictwo Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego
Projekt graficzny: Iselin
Webmaster: Łukasz Makurat
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Kliknij na to powiadomienie, aby je zamknąć.